Kwiecień 2007

Przodownik pracy

Dziś posadziłam ok. 200 begonii, 60 geranium, 120 werbeni, 500 petunii. Sumarycznie mniej niż wczoraj. Ale wczoraj po prostu jedną łapką trzeba było zrobić dziurę w ziemi, drugą wsadzić roślinkę i przysypać ziemią. Dzisiejsze petunie wymagały więcej zachodu. Sadziłyśmy je w wielkich koszach z żelaznej siatki, kosz był wyłożony jakąś sztywną watoliną podbitą folią z dziurkami, a całość wypełniona ziemią. Naszym zadaniem trzeba było wyciąć dziurę w watolinie i wsadzić sadzonkę. Wszystko ok, tylko gorzej jak się trafią tępe nożyczki. Ale rogatek spytał menadżera czy nie ma ostrzejszych, i się znalzły :) I o tyle spoko, że sobie siedzimy pomiędzy koszami i tak dłubiemy. A wczoraj trzeba było stać albo schylać się. Jutro idę jeszcze do pracy. I fajnie by było jakby też w przyszłym tygodniu się dało. No ale to się jeszcze okaże.

Sama praca szybko schodzi. Od przerwy do przerwy – pracujemy: 7.30-10.00, 10.15-12.00, 12.30-14.00, 14.15-16.00. Najdłużej się ciągną ostatnie dwie godziny. Nu ale jest ok. Byle do piątku ;)

2000 kwiatków

Tak pi razy oko tyle posadziłam dziś. Praca polega na tym, że masz wielką donnicę wypełnione ziemią, jest wzór i każdy ma przydzielone swoje kwiatki do wsadzenia.

Nie mam siły więcej pisać :P idę zrobie chłopakom jeść i jak walnę się do łóżka to nie wstanę.

Rogatek has a job

Banington (wioska pod Coventry), sadzenie kwiatków, od 7.30 do 16.30. 5.35 funta za godzinę. Od jutra. Łysz mi lak :P

Next »