Jak to Gaduś (osioł ze Shreka) powiedział: „No to skończyło się rumakowanie”.

Śmialiśmy się, że powinnam wybuchnąć płaczem, lamentować, rzucić się na niego, żeby nie jechał. Ale po co? I tak to by nic nie zmieniło. Więc się tylko uśmiechałam, ciesząc tym, że jeszcze jest, a nie myśląc o tym, że go za chwilę nie będzie.
Został mi worek wspomnień, musi mi to starczyć na najbliższy miesiąc.

Wspólne łażenie po parku z aparatami i polowania na kaczki. Marznięcie na cmentarzu, bo przecież trzeba wszystko poustawiać. Na tamie w Goczałkowicach strasznie wiało, to co się dziwić, że rybitwy zamarzły (sztuka turpistyczna górą).
Bieganie za prezentami (jakie teraz są fajne zabawki!) – Babci od S. szal się podobał (nie, żebym miała w wyborze znaczny udział :P).
Wizyty w Czarkowie. Wyjście na kawę, piwo.
Wspólne oglądanie filmów, granie w NFS albo w Settlersów. (W Collina grać już nie będziemy :P).
Zabawy z moim telefonem i jego laptopem (ja oczywiście nie mam nic wspólnego z faktem, że kursor się ruszał, mimo iż nikt touchpada nie dotykał :P).
Delikatne pocałunki i chwytanie mnie za nos :)
Jego skakania a la Gienia z Jasminum (A Ty nie skaczesz? Nie, a po co? Żeby skakać!)
Męczenie krewetek, przyrządzanie toritilli czy smażenie jajecznicy. (Muszę mu wytłumaczyć co to znaczy, że chcę cienką kromkę).
Kawa czy obiad u teściów :) (kluseczki made by Babcia)
I kilka spraw, które będzie mi wypominał przez najbliższe pół roku („Bo mi niedobrze”)

Odliczam już dni. Do 10 lutego zostało już w sumie niecałe 38 dni. Bilet kupiony. Plan podróży:

10 luty:

14.55 – Kraków Balice
16.35 – Londyn Gatwick

i do Coventry (mam nadzieję, że tylko żartował, że po mnie nie przyjedzie)

24 luty:

10.30 – Londyn Gatwick
13.55 – Kraków Balice

Sam przelot 128zł. Jak klikaliśmy, aby przechodzić przez kolejne kroki rezerwacji biletów, to słyszałam „Coraz więcej mnie kosztujesz”, bo z 128zł zrobiło się 443 (ubezpieczenie, dopłata paliwowa, opłata za rezerwację online i opłaty lotniskowe).
Ale lecę. Cieszę się i boje się. Ale będzie dobrze. Musi być.

A teraz naukę czas zacząć. Miałam przez święta coś porobić, oczywiście prawie nic nie ruszyłam. :]

A i oddałam kliszę z wakacji do skanu. Oto kilka kadrów z niej. Enjoy.

motylki04.jpg motylki01.jpgmakro5.jpgmakro3.jpgroze03.jpgroze02.jpg