Dream Team
W pracy staję się powoli coraz bardziej samodzielna, ale ciągle mam nadzór. Dziś, zresztą jak zazwyczaj, byłam do dyspozycji Tomka, który z racji tego, że Jon (manager mojego działu), był bardzo zajęty, został dziś bossem. Sharon oraz Justin od wczoraj rządni nauki języka polskiego, od razu spytali, jak po polsku mają do niego mówić, to później przez cały dzień dało się słyszeć „szefie”, a po trzeciej przerwie Sharon już wołała do Tomka „Koczanie” (jakoś nu, zamiast h mówi cz). Do sypozycji Tomka była również Daria, więc Tomek rozdzielał zamówienia i zbieraliśmy nasze kwiatki. Na tak zwanym „order list” jest pozycja „picked by”, gdzie Tomek dzisiaj wpisywał Tomas + Dream Team. Ciekawe co Jon na to, jak na koniec dnia sprawdzał listy :D
Szkoda, że coraz bliżej do końca roboty tam :(
No szkoda, super jak praca jest fajna i towarzystwo doborowe.
A nie da się jakoś tego przedłużyć?
jak ja Cię podziwiam za to wstawanie o piątej i szykowanie śniadania:))
buziaki ogrodniczko!!!