Śni mi się, śni
Że chodziliśmy razem do szkoły. I było zakończenie roku, uroczysty apel, a potem zostawiłeś mi marynarkę i pobiegłeś przebrać się na ostatni w tym roku mecz. W przelocie załapałam się jeszcze na buziaka. Przedzierając się przez tłumy dotarłam na widownię. Usadowiłam się na balkonie, na miękkich poduszkach.
Wieczorem zmęczeni dojechaliśmy do Wisły. Byli znajomi. Zanim dotarłeś do łóżka, ja już dawno spałam z wtulonym we mnie mruczącym kaloryferem. Wygoniłeś kota, żeby zająć jego miejsce.
Po śniadaniu nie chciałeś iść ze mną na spacer, a w góry, jak powiedziałeś, pójdziemy jutro. Towarzystwa dotrzymały mi dwie kumpele, jedna zabrała swojego kilkuletniego synka. Na TVP3 akurat pokazywali ośrodek w Wiśle, gdzie wiele razy jeździłam na wakacje i kolonie będąc dzieckiem. Bardzo się pozmieniały. Było to niedaleko, więc poszłyśmy zobaczyć jak się pozmieniało. A zmieniło się bardzo, sam ośrodek odnowiony, a i otoczenie – zamiast starych jednorodzinnych domków, wyrosły 10-piętrowe bloki. U podnóża wzniesienia, gdzie wyrastał ośrodek, spotkałyśmy chłopaka z naszego pensjonatu. Uśmiechnął się na nasz widok, ale ja w jego oczach wyczytałam zakłopotanie. Mimo wszystko zaprosił nas na kawę. Moje przyjaciółki świergotły wesoło, on był zamęczany 1000 pytań naszego najmłodszego towarzysz. Ja cicho sącząc kawę przyglądałam mu się z zaciekawieniem. Gdy wracaliśmy, celowo odłączyłam się od grupy, idą kilka metrów za nimi, udając że robię zdjęcia. Co parę minut, odwracał głowę do tyłu, ale nie potrafił zdecydować się do mnie dołączyć.
Ogólnie bez sensu, ale śnią mi się te same miejsca, czasem starsze, czasem nowsze niż w rzeczywistości, czasem takie, które widuję tylko w mojej podświadomości. Tylko osoby się zmieniają.
0 comments rogatek | marzenia i koszmary