Lipiec 2008

Dialog zazdrościogenny

Marcin: Paweł, powiedz coś teraz, daję głośniej, bo żona chce usłyszeć z kim rozmawiam.
Piotruś i Paweł szeptem: rogaś, mów coś teraz! Mów do Marcina „kochanie”, powiedz, że mu lodzika zrobie.

I jak ich tu nie kochać ;)

Będzie mi ich brakować, jak pojadę do UK. I bestii…

W sobotę pożegnanie bestii z wielką fetą – Cieszyn i Zebrzydowice czekają. Ja umrę, jak już dojadę do domu :)

Dzień dziesiąty… i ostatni.

Na RP Andrzej mi przydzielił Magdę do pomocy przy aranżacjach. Ha ha, praktykantka dostała panią architekt do pomocy :D ale ładnie skończyłyśmy i o 15 obie koncepcje zostały wysłane do klienta :)

Ehhh… zleciały te dwa tygodnie, tak się broniłam przed nimi, a teraz chętnie poszłabym tam z powrotem w poniedziałek. Kto wie, może na wiosne ;) A jak nie to po obronie :)

Dziś u Jacka praca nad medalem… hmm… mam nadzieję, że to zaliczymy.

a na dworze… buuurza

bunny-wants-hug-lolcats.jpg

Dzień dziewiąty

Od rana aranżacja biura do Green Parku. Faaajne ;) głupie słupy :P

Jutro ostatni dzień… niestety…

« Prev - Next »