W końcu pojechałam do Cieszyna na rowerku.

W końcu zrobiłam więcej niż 100km w ciągu dnia. A nawet 110 wyszło ;)

W końcu bestia ma za sobą 1000km, a dokładniej równe 1060km :)

Ledwo żyłam po powrocie do domu, ale i dumna z siebie byłam :)

Mapa:

t29.jpg

profil (min 251m npm, max 408m npm):

t29-profil.jpg

Zdjęcia w porządku prawie że chronologicznym:

cieszyn00013.jpg

Ciacho musi być ;)

cieszyn00011.jpg

cieszyn00012.jpg

cieszyn00010.jpg

postój w Skoczowie

cieszyn00009.jpg

t29d.jpg

t29a.jpg

cieszyn00008.jpg

cieszyn00007.jpg

cieszyn00006.jpg

t29b.jpg

t29c.jpg

cieszyn00005.jpg

cieszyn00004.jpg

Cieszyńska Wenecja

cieszyn00003.jpg

Rynek w Cieszynie

cieszyn00002.jpg

Park Pokoju

cieszyn00001.jpg

To którędy mieliśmy jechać :P

cieszyn00014.jpg

cieszyn00016.jpg

Było trochu błocka, lubimy błocko :)

Był strumyk i znak, że trza przez niego przejechać, to my od razu za znakiem skręcamy i przez bród, a 10m dalej się okazało, że kładka była :D ale co tam, my wolimy przez wodę.

Zapomniałam, że Cieszyn jest taki górzysty ;)

Ale zjazdy z górki zajefajne :D strome i z wielką ilością zakrętów :P