Wrzesień 2009

Filmowo

Ostatnio udało mi się obejrzeć klika filmów (udało, bo ostatnio królują u mnie raczej seriale).

W niedzielę na dwójce trafiłam na „Convoy” . Amerykański film drogi. Jak ktoś widział „Vanishing Point” to niech Dodge’a Challengera zamieni na kolumnę wielkich amerykańskich ciężarówek. Zaczęłam szukać innych podobnych filmów i mam zamiar się z nimi zaznajomić. I poluję na soundtracka z „Convoy”. Na winylu :D

Zachciało mi się Arizony, pustyni i niekończącej się wstędze asfaltu. Pomysł na zdjęcia mi się zrobił, no ale :)

Poza tym „Dan in Real Life” – standardowy komedio-dramat romantyczny. Da się obejrzeć na dobranoc. Z takich o miłości to jeszcze „Ask the Dust” – niespełnione marzenia, a raczej tak ślepo podążamy za marzeniami, że nie zauważamy szczęścia, które mamy na wyciągnięcie ręki. O młodzieńczych marzeniach „Ladies in Lavender„, gdzie to w angielskiej produkcji Polaka gra Katalończyk. I mówi „po polskiemu” w filmie. Pozostając na Wyspach – „Vanity Fair” – kostiumowy, na 15min przed końcem doszłam do tego, że już to wcześniej widziałam, ale nie żałuję poświęconego czasu :)

Z kalsyków jeszcze „Delicatessen„. Którejś nocy puścili na TVP1, miałam już iść spać, ale powiedzieli, że warto obejrzeć. I nie ma co opowiadać, obejrzeć trzeba :]

Foto.grafia

Jakiś czas temu trafiłam na digarcie na dwóch fotografów.

Polubiłam strasznie ich zdjęcia. Są niezwykłe w swojej zwyczajności. Jak na nie patrzę, to czuję się jakbym tam była. Czuję mgłę, las, czy nawet asfalt.

Polecam. Nawet gorąco.

Artur Kulig

Martin Gorczakowski

Pozostając w temacie, trochę nieśmiało, zbieram co poniektóre moje foty w jedno miejce. Tak więc do rogatkowej rodziny doszła fotografia.

Firemen

Siedzę sobie spokojnie, piję poranną kawę, i nagle „łup”, coś na prawdę ciężkiego walnęło o ziemię.

Idę na balkon, a przed domem dwa wozy strażackie, jeden taki z wysięgnikiem, na końcu dwóch strażaków z piłą łańcuchową rżną dęba, w sensie suche konary obcinają. Strażacy mnie zauważyli i jeden z nich pomachał i krzyknął „Heloł!” :D odmachałam i uciekłam speszona (bo nieuczesana i w ogóle, z gołymi opalonymi nogami :D)

Później podglądałam zza firanki jak kaski pościągali, i całkiem przystojni chłopaki.

Na pikniku trzeba będzie coś podpalić :D

Next »