Z całego sportowego kibicowania to najlepszy był chyba prowiant. Piłkarze się nie popisali, goli strzeliliśmy więcej niż Półnoncoirlandczycy (?) ale w końcu i tak przegraliśmy 2:3. Żeby nasi wyjechali do RPAw przyszłym roku to cudu nam trzeba.

Te 90 minut umiliłam ja, za pomocą koreczków z mozzarelli, sera żółtego, szyneczki, oliwek zielonych i czarnych, ogóreczków, papryczki i czosnku marynowanego. Do tego mniej zdrowe piwo ;)

Pobudka o 7.30 (6.30 starego czasu), szybciutko zrobiłam śniadanie (frankfuterki, mozzarella z pomidorami, papryczki ostre w oliwie nadziewane fetą, oliwki i ogórki konserwowe). Kubica prawie do samego końca jechał bardzo dobrze. Miał praktycznie pewne 3 miejsce. Ale na 3 okrążenia przed końcem, podczas próby wyprzedzenia Sebastniana Vettela doszło do kolizji. W skutek czego i Kubica i Vettel odpadli z rozgrywki. Natomiast na trzecie miejsce wbił się Barrichello, który dość agresywnie wyprzedzał na początku… Hamilton się nie wbił na podium, ale i tak za 18 dotarł na 4 miejsce.

Za tydzień GP Malezji, gdzie Kubica w zeszłym roku był na drugim miejscu. Mam nadzieję, że w tym roku gorzej nie wypadnie.