Jakoś nie umiem się zbarać za pisanie. To znaczy – zapomniałam o blogu na kilka dni ;)

Pewnie z radości ;) W czwartek postanowiłam zgrać w El Konkurso. No i za tydzień w sobotę jestem (z vipowską wejściówką) na iLoveRally. Ci co mnie trochę znają, to wiedzą, z czego się cieszę najbardziej :) Muszę tylko coś wykombinować, bo jakieś foty bym porobiła. Ale na analogu autka ne bałdzo. Kompakta nie mam, nawet jakbym miała to nie potrafię robi nim zdjęć. Pierwszy raz chyba stwierdzam, że jakaś cyfrowa lustrzanka by się przydała (bez żadnych bajerów, ale jednak).

Od wczoraj jestem również posiadaczką mięty. Takiej ostrej, mocno pachnącej o cudnym smaku, i takiej już wyrośniętej. Oj będzie mojito :D (jak się antybiotyk skończy :/) A zapalenie nie przechodzi bo całe wieczory na vencie z chłopakami z guildi gadam -.-