Maj 2011

[811]

Strzeżcie się żeglarze, bo teraz na wodach śródlądowych (i do 2 mil morskich od brzegu) możecie rogasia spotkać ;)

Egzamin w deszczu, przy kiepskim wietrze, na obrotnicy, gdzie ani boi, a na kotwice za głęboko :)

Przyjemny był to egzamin, teraz trzeba zacząć pływać. Aczkolwiek (niestety), nie turystycznie. Zobaczymy jaka będzie pogoda w sobotę :)

 

 

[810]

Coraz rzadziej piszę, ale to dlatego, że coraz rzadziej spędzam przed kompem. I tak mi wystarcza 8h w pracy. Do tego dochodzi jeszcze fakt, iż nie bywam ostatnio zbyt wiele „u siebie”. Wielkanoc spędziłam na Suchaninie podobnie jak poprzedni tydzień. A wiadomo, jeden komputer, a dwie osoby, dzielić się potrafiliśmy, ale nie starczało czasu na wszystko ;) Do tego zaliczyłam dwa (niezależne) zatrucia pokarmowe w majówkę, więc weekend trwał u mnie 5 dni, z czego dwa dni zdechła przeleżałam w łóżku (a M. się ślicznie mną opiekował), a pozostałe 3 dni na łódce.
Za tydzień mam egzamin, średnio go widzę, no ale co tam…

W pracy dużo różnych spraw. Nowa umowa podpisana, troszkę lepiej z kasą, ale dalej z oszczędzaniem kiepsko to widzę. No cóż, coś będzie trzeba pokombinować ;)