[766]

Kierowcy

Natchnęło mnie na notkę tematyczną. Przejechałam dziś prawie 200km (Bielsko, Gliwice, Katowice, Tychy). Idealnym kierowcą nie jestem, bo takiego chyba nie ma. Ludzie będą zawsze ludźmi. Ale niektórzy mnie rozbrajają. Jedzie taki i nie patrzy się na znaki, tylko ja zobaczy fotoradar to daje gwałtownie po hamulcach. A w Goczałkowicach, owszem fotoradar stoi, ale nie ma przed nim żadnego ograniczenia, więc można jechać 100km/h. I jedzie taki lewym pasem i ostro hamuje, żeby zwolnić do 70. A ty kurna uważaj, żeby się na niego nie nadziać. Dziś już się wkurzyłam, lewym jada 70, a ja prawym grzecznie 100 ;]

Ponadto, ja w sumie nie jeżdżę dużo, tak do 1000km miesięcznie, ale nie dziwią mnie korki. Niektórzy są nerwowi, jak już 2 minutę w korku stoją, klną, pchają się, trąbią. A ja… słucham radia, i czekam spokojnie, aż będzie się dało jechać, no chyba że wiem jak ominąć, to mykam bokiem. A przecież nerwy nie rozładują korka. Nie przyspieszą dojazdu do pracy, domu, czy gdzie tam kto jedzie.

Nu i lubię, jak za puszczenie mrugają awaryjnymi. Niektórzy nie mrugają, a do tego pchają się na chamca. Tego nie lubimy. Może i wredna jestem, ale jak mi ktoś nie mrugnie, to często potem przez reszte dnia nie puszczam . Chociaż i tak ostatnio Dott mi powiedziała, że miła jestem dla tych co z podporządkowanych wyjeżdżają.