[725]

Dialog pamięciowy.

on: i jak z tym problemem, z którym miałaś się przespać?

ona: wiesz, właśnie czytam artykuł, o gościu, któremu hipokamp wycięto, na skutek czego stracił zdolność zapamiętywania. Chyba mi też coś wycieli, bo nie pamiętam co to był za problem.

on:  to tak jak ja, ale u mnie to normalne, więc sądziłem, że chociaż Ty będziesz pamiętać.

[702]

Dialog wieczoru, via vent.

(…)
Geralt: Więc jeśli nie sprzeda się za 1500g to wystawię najwyżej za tysiąc.
Meggi (niesłysząca wcześniej o czym mowa): A co sprzedajesz?
Geralt: siebie ;)
Meggi: tak tanio?
Rogatek: ja tam myślałam, że bezcenny jesteś.
Geralt: no tak, ale sprzedać trzeba, więc trzeba konkretnie wycenić.
Meggi: jak za tyle, to ja biorę, rogaś pewnie też, to odśnieżania byś się jej przydał.
Geralt: Mogę odśnieżać i kominy czyścić.
[ok 30sek. milczenia]
Agony: kominy czyścić!?!
[kilka minut niepohamowanego śmiechu wszystkich słyszących tę rozmowę]

I jeszcze podobno wymiatam, bo już po Outlandzie hasam ;)

Firemen

Siedzę sobie spokojnie, piję poranną kawę, i nagle „łup”, coś na prawdę ciężkiego walnęło o ziemię.

Idę na balkon, a przed domem dwa wozy strażackie, jeden taki z wysięgnikiem, na końcu dwóch strażaków z piłą łańcuchową rżną dęba, w sensie suche konary obcinają. Strażacy mnie zauważyli i jeden z nich pomachał i krzyknął „Heloł!” :D odmachałam i uciekłam speszona (bo nieuczesana i w ogóle, z gołymi opalonymi nogami :D)

Później podglądałam zza firanki jak kaski pościągali, i całkiem przystojni chłopaki.

Na pikniku trzeba będzie coś podpalić :D

« Prev - Next »