21/82
Pawłowe kocio :]







Wszystkie zdjęcia zrobione przez Pawła Z. i są jego własnością.
Pawłowe kocio :]







Wszystkie zdjęcia zrobione przez Pawła Z. i są jego własnością.
Jestem tu już 3 tygodnie. I od 3 tygodni wybieramy się z Sebą na spacer. Zobaczyć Coombe Abbey, nad jeziorem Coombe Pool. Ale taki długi to tylko w weekend. Ale co niedziele pada. Krótszy spacer w tygodniu, albo pada, albo ja mam okres, albo on akurat w ten dzień ćwiczy (czyli co drugi dzień), albo trzeba do ASDY na zakupy na cały tydzień. Nie liczę dwóch „spacerów” do Darka i z powrotem (hah, prawie 4km za każdym razem) i wypadu do miasta. No ale w sumie po Ikei można się nachodzić…
Wczoraj jak Seba wrócił z roboty, stwierdził, że idzie biegać. Miał biegać regualrnie, ale odkąd przyjechałam, to nie był ani razu. Taaa… mea culpa. Empetrójka mu się rozładowała, więc stwierdził, że jednak najpierw zje. Nałożyłam mu, i chłopakom, po czym ubrałam buty, wziełam mojego walkmana (w sensie w850i), poszłam powiedzieć „no to pa” i odwróciłam się na pięcie. Myślał, że się obraziłam. Nie. Nie będę siedzieć w domu. Nie idzie ze mną, trudno. Nie obraziłam się. Tylko mi trochę przykro było.
Wróciłam do domu, po chwili S. wrócił z biegania. Z lodami. „Paaatrz, prezent Ci przyniosłem!” wszedł z uśmiechem i wręczył mi dwa pudła z lodami i ofiarował buziaka :] „A ja poszedłem Cię szukać po całym Cov!” Jak się okazało, ja poszłam na południe, a on pobiegł na północ.
To je mój spacer (4.5km)

Pokazałam S. mapmyride.com. I że to nie tylko na rower, ale bieganie też może, więc kolejną godzinę spędziliśmy na zaznaczaniu jego poprzednich biegań. Potem wanna, filma żadnego nie było, więc stanęło na kabarecie na tvp2. Nu i lody na kolacje :)
Hmmm.. już południe. Trza się ogarnąć, ogarnąć parter i wyjść z domu.
A i na koniec kot śmietnikowy. Niestety miałam tylko motorolkę v3 pod ręką, co odpowiada za jakość. Dał się pogłaskać, ale że nie miałam nic dobrego to potem uciekł ;P
