<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>myself.rogatek.pl &#187; mruczenie</title>
	<atom:link href="http://myself.rogatek.pl/index.php/tag/mruczenie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://myself.rogatek.pl</link>
	<description>Kolejny blog oparty na WordPressie</description>
	<lastBuildDate>Thu, 19 Jan 2012 19:40:25 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>[832]</title>
		<link>http://myself.rogatek.pl/index.php/2012/832/</link>
		<comments>http://myself.rogatek.pl/index.php/2012/832/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Jan 2012 13:55:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rogatek</dc:creator>
				<category><![CDATA[foto]]></category>
		<category><![CDATA[kocio]]></category>
		<category><![CDATA[osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[kot]]></category>
		<category><![CDATA[mruczenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://myself.rogatek.pl/?p=4156</guid>
		<description><![CDATA[Święta, święta i już po ;) Przez święta się nie odpoczywa za dużo, bo trzeba sprzątać, gotować i takie tam. Ale czas na jakiś spacer się zawsze znajdzie. I czasem można pospać trochę dłużej. Potem impreza sylwestrowa, na której można odpocząć, ale mimo wszystko po tym odpoczynku człowiek jest mega zmęczony :) Pomyślności w Nowym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Święta, święta i już po ;)<br />
Przez święta się nie odpoczywa za dużo, bo trzeba sprzątać, gotować i takie tam. Ale czas na jakiś spacer się zawsze znajdzie. I czasem można pospać trochę dłużej. Potem impreza sylwestrowa, na której można odpocząć, ale mimo wszystko po tym odpoczynku człowiek jest mega zmęczony :)</p>
<p>Pomyślności w Nowym Roku wszystkim życzę. A w międzyczasie, poznajcie Lucyfera.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-4157" title="sylw_01" src="http://myself.rogatek.pl/wp-content/uploads/2012/01/sylw_01.jpg" alt="" width="680" height="453" /></p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-4158" title="sylw_03" src="http://myself.rogatek.pl/wp-content/uploads/2012/01/sylw_03.jpg" alt="" width="453" height="680" /><br />
Lucek nadzorował przygotowania</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-4159" title="sylw_04" src="http://myself.rogatek.pl/wp-content/uploads/2012/01/sylw_04.jpg" alt="" width="680" height="453" /><br />
I sam przebieg imprezy ;)</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-4160" title="sylw_05" src="http://myself.rogatek.pl/wp-content/uploads/2012/01/sylw_05.jpg" alt="" width="680" height="453" /></p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-4161" title="sylw_08" src="http://myself.rogatek.pl/wp-content/uploads/2012/01/sylw_08.jpg" alt="" width="680" height="453" /></p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-4162" title="sylw_09" src="http://myself.rogatek.pl/wp-content/uploads/2012/01/sylw_09.jpg" alt="" width="453" height="680" /></p>
<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-4163 aligncenter" title="sylw_10" src="http://myself.rogatek.pl/wp-content/uploads/2012/01/sylw_10.jpg" alt="" width="680" height="453" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://myself.rogatek.pl/index.php/2012/832/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>[831]</title>
		<link>http://myself.rogatek.pl/index.php/2011/831/</link>
		<comments>http://myself.rogatek.pl/index.php/2011/831/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 19 Dec 2011 20:13:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rogatek</dc:creator>
				<category><![CDATA[foto]]></category>
		<category><![CDATA[osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[mruczenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://myself.rogatek.pl/?p=4149</guid>
		<description><![CDATA[choinka jest&#8230; &#8230;pierniczki dzięki mojej Mamie też :)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-4150" title="choina" src="http://myself.rogatek.pl/wp-content/uploads/2011/12/choina.jpg" alt="" width="453" height="680" /></p>
<p style="text-align: center;">choinka jest&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-4151" title="pierniki" src="http://myself.rogatek.pl/wp-content/uploads/2011/12/pierniki.jpg" alt="" width="453" height="680" /></p>
<p style="text-align: center;">&#8230;pierniczki dzięki mojej Mamie też :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://myself.rogatek.pl/index.php/2011/831/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>[830]</title>
		<link>http://myself.rogatek.pl/index.php/2011/830/</link>
		<comments>http://myself.rogatek.pl/index.php/2011/830/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 16 Dec 2011 19:39:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rogatek</dc:creator>
				<category><![CDATA[osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[sport]]></category>
		<category><![CDATA[turystycznie]]></category>
		<category><![CDATA[foto]]></category>
		<category><![CDATA[mruczenie]]></category>
		<category><![CDATA[narty]]></category>
		<category><![CDATA[turystyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://myself.rogatek.pl/?p=4141</guid>
		<description><![CDATA[Urlopy mają to do siebie, że zawsze są za krótkie. Nawet zostawienie sobie 1 dnia po powrocie z wyjazdu na ogarnięcie spraw domowych to mało, aczkolwiek jeśli się da zarezerwować chociaż jeden taki dzień to warto. Pranie, zakupy i inne takie same się nie zrobią. Aczkolwiek mieliśmy sprawę dodatkowo ułatwioną, bo na obiedzie wylądowaliśmy u [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Urlopy mają to do siebie, że zawsze są za krótkie. Nawet zostawienie sobie 1 dnia po powrocie z wyjazdu na ogarnięcie spraw domowych to mało, aczkolwiek jeśli się da zarezerwować chociaż jeden taki dzień to warto. Pranie, zakupy i inne takie same się nie zrobią. Aczkolwiek mieliśmy sprawę dodatkowo ułatwioną, bo na obiedzie wylądowaliśmy u rodziców M.<br />
Ale co do samego wyjazdu. Ostatni tydzień spędziliśmy wraz z znajomym małżeństwem (jak to poważnie brzmi!) w Austri. Konkretnie Tyrol, Zillertal, Mayrnhofen. Wyjazd zorganizowany w konkrrtnym celu &#8211; jazda na nartach. Co też wszyscy potrafili, za wyjątkiem mnie. Pierwsze próby był to płacz, panika i nieustanne &#8222;boję się&#8221;. Zostało mi już tylko to ostatnie, ale podobno umiem jeździć, tylko teraz nad techniką trzeba popracować ;)<br />
Ogólnie wbdolinie trwała cudna jesienio-wiosna. Do środy włącznie (czyli 4 dni z naszych 6 objętych skipassem) można było jeździeć jedynie na lodowcu. Taka trasa nr 17, niebieska, szeroka, ale miejscami tak stroma, że &#8222;zjazd&#8221;, a raczje ześlizg zajął mi 2.5h, czyli z 7 razy dłużej niż &#8222;normalnie&#8221;. Potem moi kompani stwierdzili, że jakoś się ześliznę czerwoną 8-ką i potem będę mogła śmigać na niebieskiej 9a. Wjechałam na górę, wiało, śnieżyło, widoczność na 5-7m. Wróciłam do kolejki, zjechałam stację niżej i poczekałam na resztę.<br />
Pojeździłam dopiero (i niestety jedynie) w czwartek. Zamiast na Hintertux, wjechaliśmy na Ahorn. Jedna trasa czynna i mimo całodziennego śnieżenia (nie ma nic gorszego niż wyrżnąć w zasięgu armatki) na dole trawa wystawała. Ale za to dość szeroka, źe śmiało jeździłam połową szerkości, to poza trasą żadnych urwisk, tylko głęboki śnieg :) Pierwszy raz zjechałam na trzęsących się nogach, ale potem coraz odważniej, nie zrażając się lądowaniem na tyłku czy szorowaniem twarzą po stoku ;)<br />
Niestety przy jednym z upadków wykręciłam sobie trochę kalano, więc w piątek zdecydowałam się nq czytanie książki przy grzanym winie.<br />
Do domku zjeżdżaliśmy koło 14, obiad, karty oglądanie &#8222;Sondy&#8221; na TVP Polonia i inne rozrywki.<br />
Przydałoby się wygrać w totka, żeby na wiosnę też się wybrać :)</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-4145" title="zill1" src="http://myself.rogatek.pl/wp-content/uploads/2011/12/zill1.jpg" alt="" width="680" height="453" />Bzium :)</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-4146" title="zill10" src="http://myself.rogatek.pl/wp-content/uploads/2011/12/zill10.jpg" alt="" width="680" height="453" />Byle do wyciągu ;)</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-4147" title="zill12" src="http://myself.rogatek.pl/wp-content/uploads/2011/12/zill12.jpg" alt="" width="680" height="453" />Na wyciągu same przyjemności ;)</p>
<p style="text-align: center;">
<p style="text-align: justify;"><a href="https://picasaweb.google.com/109890276216553499104/2011_12_Zillertal?authkey=Gv1sRgCNeaj4Gg_uHvlgE" target="_blank">Więcej fotek</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://myself.rogatek.pl/index.php/2011/830/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>[829]</title>
		<link>http://myself.rogatek.pl/index.php/2011/829/</link>
		<comments>http://myself.rogatek.pl/index.php/2011/829/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 20 Nov 2011 21:15:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rogatek</dc:creator>
				<category><![CDATA[geocaching]]></category>
		<category><![CDATA[osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[mruczenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://myself.rogatek.pl/?p=4137</guid>
		<description><![CDATA[Długi, a nawet wydłużony weekend, bo od czwartku do niedzieli, minął tak jak zeszłotygodniowy na gotowaniu, sprzątaniu i szukaniu skrzynek. W czwartek, gdy panowie monteży demolowali okno i wstawiali nowe, ja znęcałam się nad dynią, w sobotę zrobiłam fasolkę po bretońsku, rozetki na słodko i pastę z wędzonej makreli. W piątek poszliśmy na spacer. Wyszliśmy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Długi, a nawet wydłużony weekend, bo od czwartku do niedzieli, minął tak jak zeszłotygodniowy na gotowaniu, sprzątaniu i szukaniu skrzynek.<br />
W czwartek, gdy panowie monteży demolowali okno i wstawiali nowe, ja znęcałam się nad dynią, w sobotę zrobiłam fasolkę po bretońsku, rozetki na słodko i pastę z wędzonej makreli.<br />
W piątek poszliśmy na spacer. Wyszliśmy przed 11, wróciliśmy jak już było ciemno. Na cmentarzu francuskim, jak i na grodzisku, mimo żmudnych obliczeń kesza nie znaleźliśmy. Na dworcu, w związku pomnikiem &#8216;Kindertransport&#8217; poszło znacznie lepiej. Dane zebrane, podpowiedź rozszyfrowana przy frytkach (i w cieple, bo ogólnie było zimno) w maku ;) i skrzyneczka znaleziona bez problemu. Potem spacer po Głównym Mieście i szukanie miejsc do trzech &#8222;Powrotów do przeszłości&#8230;&#8221;. Rozszyfrowanie niektórych lokalizacji było przy piwie w Brovarnii. Na koniec pomnik harcerzy na Targu Rakowym i do domku.<br />
W sobotę sprzątanie, a niedzielne popołudnie spędzone na siódmym piętrze. Zapotrzebowanie na spotkania rodzinne z udziłem dzieci nasycone na najbliższy czas.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://myself.rogatek.pl/index.php/2011/829/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>[827]</title>
		<link>http://myself.rogatek.pl/index.php/2011/827/</link>
		<comments>http://myself.rogatek.pl/index.php/2011/827/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 Nov 2011 19:17:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rogatek</dc:creator>
				<category><![CDATA[foto]]></category>
		<category><![CDATA[geocaching]]></category>
		<category><![CDATA[osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[turystycznie]]></category>
		<category><![CDATA[mruczenie]]></category>
		<category><![CDATA[turystyka]]></category>
		<category><![CDATA[wspomnienia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://myself.rogatek.pl/?p=4102</guid>
		<description><![CDATA[Długi weekend (w przypadku 1 listopada strasznie nie lubię określenia &#8222;świąteczny weekend&#8221;) spędziliśmy z M. w moich rodzinnych stronach. Bilety kupione były już w czerwcu, dzięki czemu za cenę 20zł wyższą niż kolejowym ekspresem M. odbył swoją poerwszą podróż w przestworza z LOTem. Przesiadka w Warszawie nie była nawet uciążliwa, a ja się tylko śmiałam, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Długi weekend (w przypadku 1 listopada strasznie nie lubię określenia &#8222;świąteczny weekend&#8221;) spędziliśmy z M. w moich rodzinnych stronach. Bilety kupione były już w czerwcu, dzięki czemu za cenę 20zł wyższą niż kolejowym ekspresem M. odbył swoją poerwszą podróż w przestworza z LOTem. Przesiadka w Warszawie nie była nawet uciążliwa, a ja się tylko śmiałam, że maleństwem lecimy (zawsze latałam takim co zabiera 3x wiecej pasażerów niż ATR). Tak więc w sobotę wieczorem, bezboleśnie dotarliśmy do Pciny.</p>
<p style="text-align: justify;">W niedzielę miał być spacer po lesie. Pogoda cudna, słoneczna, złotojesienna. Spacer był, ale po parku. A dodatkową atrakcją było grzebanie w dziuplach i pod korzeniami.</p>
<p style="text-align: justify;">O geocachingu wiedziałam wcześniej, nawet zarejestrowana na opengeocaching.pl byłam już w 2009 r. Ale brak skrzynek w najbliższej okolicy, brak elektronicznego urządzenia geolokalizayjnego oraz umiejętności nawigacyjnych ;) zniechęciły mnie do zabawy. Ale prze dwa lata wzrosła liczba skrzynek, jak i dostępność do urządzeń geolokalizacyjnych. W ten oto sposób tydzień temu zostałam, przy czynnym udziale M., aktywną poszukiwaczką keszy. Z 10 jakie sobie obraliśmy sobie za cel, tylko jednej nie znaleźliśmy, do jednej nie dotarliśmy ze względu na brak czasu, a jedna była w takim miejscu, że wyciągnięcie jej wzbudziło by spore zainteresowanie ludzi i służb miejskich (wspinanie się po elementach małej architektury w najbardziej zaludnionym miejscu w mieście w niedzielne popołudnie raczej odpada). Również we wtorek, jak pojechaliśmy do Piotrowic, to wyciągnęłam kuzynów na spacer na Zadole i znaleźliśmy 2 z planowanych 3 :)</p>
<p style="text-align: justify;">W niedzielny wieczór poszłam z Olą do Muzycznej na Pszczyńskiego Diablaka. Ja już od sierpnia przy każdej okazji podpijam, Ola piła pierwszy raz i bardzo jej zasmakowało. Niespodziewanie jeszcze trafiłyśmy na Beatkę :)</p>
<p style="text-align: justify;">Jakby Oli było by mi mało &#8211; w poniedziałek kilka minut po ósmej rano byłam w Starostwie. Posiedziałam z dziewczynami na podawczym, wspominając sobie dawne czasy. Tęsknię za tamtejszą atmosferą, ehhh.</p>
<p style="text-align: justify;">Wieczorem natomiast wybraliśmy się z M. do Ewe i Przemka. Przemek zrobił kurczaczki, Ewelina sałatki, lał się alkohol ;) Czemuż ten Śląsk leży tak daleko od Gdańska&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">We wtorek, oprócz wspomnianego wypadu do Piotrowic głównie się obijaliśmy. Ogólnie wyjazd potraktowaliśmy rekreacyjnie. A obijanie się polegało na rozwiązywaniu krzyżówek logicznych i panoramicznych.</p>
<p style="text-align: justify;">We wtorkowy wieczór zaczęliśmy bacznie śledzić niusy dot. Okęcia. Plan zakładał powrót drogą powietrzną z przesiadką w stolicy. O 23 podjeliśmy decyzję, że wracamy ekspresem o 5.15 (o 16 w Gda, samolot też miał być na miejscu o 16, ale wylot przed 12, i ta wygoda&#8230;) O dziwo, pociąg nie miał opóźnienia ;) Teraz tylko od LOTu odzyskać pieniądze.</p>
<p style="text-align: justify;">Po weekendzie tylko dwa dni pracy i kolejny weekend, ale o tym w następnym odcinku&#8230;</p>
<div class="mceTemp mceIEcenter" style="text-align: center;">
<dl id="attachment_4108" class="wp-caption aligncenter" style="width: 690px;">
<dt class="wp-caption-dt"><img class="size-full wp-image-4108 " title="pcina3" src="http://myself.rogatek.pl/wp-content/uploads/2011/11/pcina3.jpg" alt="Most Prawdy w pszczyńskim parku" width="680" height="453" /></dt>
<dd class="wp-caption-dd">Most Prawdy w pszczyńskim parku</dd>
</dl>
</div>
<div class="mceTemp mceIEcenter" style="text-align: center;">
<dl id="attachment_4109" class="wp-caption aligncenter" style="width: 690px;">
<dt class="wp-caption-dt"><img class="size-full wp-image-4109 " title="pcina4" src="http://myself.rogatek.pl/wp-content/uploads/2011/11/pcina4.jpg" alt="Pszczyński park" width="680" height="453" /></dt>
<dd class="wp-caption-dd">Pszczyński park</dd>
</dl>
</div>
<div class="mceTemp mceIEcenter" style="text-align: center;">
<dl id="attachment_4110" class="wp-caption aligncenter" style="width: 690px;">
<dt class="wp-caption-dt"><img class="size-full wp-image-4110 " title="pcina5" src="http://myself.rogatek.pl/wp-content/uploads/2011/11/pcina5.jpg" alt="Skrzynka z grobów książęcych w pszczyńskim parku" width="680" height="453" /></dt>
<dd class="wp-caption-dd">Skrzynka z grobów książęcych w pszczyńskim parku</dd>
</dl>
</div>
<div class="mceTemp mceIEcenter" style="text-align: center;">
<dl id="attachment_4111" class="wp-caption aligncenter" style="width: 690px;">
<dt class="wp-caption-dt"><img class="size-full wp-image-4111 " title="pcina6" src="http://myself.rogatek.pl/wp-content/uploads/2011/11/pcina6.jpg" alt="Kicia w pszczyńskim parku" width="680" height="453" /></dt>
<dd class="wp-caption-dd">Kicia w pszczyńskim parku</dd>
</dl>
</div>
<div class="mceTemp mceIEcenter" style="text-align: center;">
<dl id="attachment_4112" class="wp-caption aligncenter" style="width: 690px;">
<dt class="wp-caption-dt"><img class="size-full wp-image-4112 " title="pcina7" src="http://myself.rogatek.pl/wp-content/uploads/2011/11/pcina7.jpg" alt="Przemek" width="680" height="453" /></dt>
<dd class="wp-caption-dd">Przemek</dd>
</dl>
</div>
<div class="mceTemp mceIEcenter" style="text-align: center;">
<dl id="attachment_4113" class="wp-caption aligncenter" style="width: 690px;">
<dt class="wp-caption-dt"><a href="Ewe"><img class="size-full wp-image-4113 " title="pcina8" src="http://myself.rogatek.pl/wp-content/uploads/2011/11/pcina8.jpg" alt="" width="680" height="453" /></a></dt>
<dd class="wp-caption-dd">Ewe</dd>
</dl>
</div>
<div class="mceTemp mceIEcenter" style="text-align: center;">
<dl id="attachment_4114" class="wp-caption aligncenter" style="width: 690px;">
<dt class="wp-caption-dt"><img class="size-full wp-image-4114 " title="pcina9" src="http://myself.rogatek.pl/wp-content/uploads/2011/11/pcina9.jpg" alt="Mój kuzyn, Alan" width="680" height="453" /></dt>
<dd class="wp-caption-dd">Mój kuzyn, Alan</dd>
</dl>
</div>
<p style="text-align: justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://myself.rogatek.pl/index.php/2011/827/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>[825]</title>
		<link>http://myself.rogatek.pl/index.php/2011/4081/</link>
		<comments>http://myself.rogatek.pl/index.php/2011/4081/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 03 Oct 2011 09:17:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rogatek</dc:creator>
				<category><![CDATA[foto]]></category>
		<category><![CDATA[osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[mruczenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://myself.rogatek.pl/?p=4081</guid>
		<description><![CDATA[Wrzesień minął nie wiem nawet kiedy. Zaczął się październik, sezon grzewczy, pierwsze jesienne przeziębienie zaliczone, do tego zatrucie pokarmowe, przez co ominęła nas Błękitna Wstęga Zatoki Gdańskiej. Trochę basenu, trochę kręgli, wycieczka do Tczewa i wczorajszy spacer po Gdańsku, z odwiedzeniem zakładów mięsnych przy Angielskiej Grobli. Budynek d. kina &#8222;Piast&#8221;. I niech ktoś powie, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wrzesień minął nie wiem nawet kiedy. Zaczął się październik, sezon grzewczy, pierwsze jesienne przeziębienie zaliczone, do tego zatrucie pokarmowe, przez co ominęła nas Błękitna Wstęga Zatoki Gdańskiej. Trochę basenu, trochę kręgli, wycieczka do Tczewa i wczorajszy spacer po Gdańsku, z odwiedzeniem zakładów mięsnych przy Angielskiej Grobli.</p>
<p>Budynek d. kina &#8222;Piast&#8221;. I niech ktoś powie, że w prl&#8217;u budowano brzydko.</p>
<p><img src="http://myself.rogatek.pl/wp-content/uploads/2011/10/Zdjęcie0013E001CE001Aa.jpg" alt="" title="Zdjęcie0013E001CE001Aa" width="512" height="384" class="aligncenter size-full wp-image-4084" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://myself.rogatek.pl/index.php/2011/4081/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>[823]</title>
		<link>http://myself.rogatek.pl/index.php/2011/823/</link>
		<comments>http://myself.rogatek.pl/index.php/2011/823/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Sep 2011 18:20:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rogatek</dc:creator>
				<category><![CDATA[osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[turystycznie]]></category>
		<category><![CDATA[mruczenie]]></category>
		<category><![CDATA[turystyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://myself.rogatek.pl/?p=4070</guid>
		<description><![CDATA[Miałam zamiar się rozpisać o urlopie, ale czasu ciągle brak. Więc chyba muszę się zadowolić skrótem wydarzeń. Pierwszy dzień minął w samochodzie. Z Gdańska do Kudowy Zdroju trochę się jedzie. Widoki za szybami samochodu zmieniały się z mniej na bardziej malownicze. Chyba jest to mój ulubiony środek transportu (no zależy jeszcze, jak starym i niewygodnym gratem się jedzie). Ale zawsze (w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Miałam zamiar się rozpisać o urlopie, ale czasu ciągle brak. Więc chyba muszę się zadowolić skrótem wydarzeń.</p>
<p>Pierwszy dzień minął w samochodzie. Z Gdańska do Kudowy Zdroju trochę się jedzie. Widoki za szybami samochodu zmieniały się z mniej na bardziej malownicze. Chyba jest to mój ulubiony środek transportu (no zależy jeszcze, jak starym i niewygodnym gratem się jedzie). Ale zawsze (w dozwolonych miejscach oczywiście) można się zatrzymać, zobaczyć coś ciekawego, czy choćby nogi rozprostować. Korki? wiadomo, że jak się na korku na autostradzie utknie, to troche kiepsko, dlatego omijam płatne drogi, i zawsze można odbić na jakąś wieś, żeby nie stać w miejscu.</p>
<p>Następnego dnia pobudka wcześnie rano &#8211; i pojechaliśmy ustawić się do kolejki do wjazdu na parking przy<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/B%C5%82%C4%99dne_Ska%C5%82y" target="_blank"> Błędnych Skałach</a>. Kolejkę, bo ruch wahadłowy, wypuszczają ograniczoną ilość samochodów o każdej pełnej (spuszczają o wpół do). Z parkingu już spacerkiem do &#8222;atrakcji dnia&#8221;. Spacer pomiędzy skałami, miejscami trzba było się dość wciągnąć, żeby przejść ;) I w sumie w tych miejscach tłok się robił (no bo najlepsze miejsce na zdjęcia), i czasem się stało kilka minut czekając na możliwość przejścia.<br />
Ogólnie obieraliśmy system &#8211; wcześnie rano te najbardziej oblegane miejsca, popołudniami te mniej.<br />
Tak więc, z Błędnych Skał zjechaliśmy i zmieniliśmy parking przy &#8222;Szosie stu zakrętów&#8221; i udaliśmy się do <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Bia%C5%82e_Ska%C5%82y_(Sudety)" target="_blank">Skał Białych</a>. Widokowo ciekawsza trasa &#8211; szlak prowadzi w dół urwiska. Jest skała, skała się kończy, kilkanaście metrów w dół. Widok na pola, Szczeliniec i inne wioski. I w ogóle myślałam, że to ja mam lęk wysokości i przestrzenny, ale jednak to nie ja.<br />
W drodze powrotnej zahaczyliśmy o Lewin Kłodzki. Na rynku jest <a href="https://picasaweb.google.com/rogatek/KotlinaKOdzka2011?authkey=Gv1sRgCLLrnoSIudjbhgE#5644100420323720482" target="_blank">kamienica </a>z 1773 r. Przepadłam. Zakochana w niej jestem po uszy.</p>
<p>Trzeciego dnia udaliśmy się na północ od Kudowy, do naszych &#8222;południowych sąsiadów&#8221;. Najpierw spacer po <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Adr%C5%A1pa%C5%A1skoteplick%C3%A9_sk%C3%A1ly#Ska.C5.82y_Adrszpaskie" target="_blank">Adrspackim Skalnym Mieście</a>, z przepłynięciem tratwą po jeziorze, które słynie z tego, żenigdy zimą nie zamarza (pewnie ma to jakiś związek z tym, że co roku na jesieni spuszczają z niego wodę), a następnie <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Adr%C5%A1pa%C5%A1skoteplick%C3%A9_sk%C3%A1ly#Cieplickie_Skalne_Miasto" target="_blank">Teplickie Skalne Miasto</a> ze swoim zamkiem &#8222;Strzmiączkiem&#8221;, a raczej wzgórzem zamkowym, tzn. skałą zamkową, na która prowadzi ok 350 stopni (bardziej drabinę przypominających nachyleniem niż schody). Tego dnia widzieliśmy słonie, żółwie, żaby, sowy i inne pandy. Dobre miejsce dla dzieciaków &#8211; trasy na tyle dostosowane, że kilkulatki sobie poradzą, a uformowane przez wiatr, deszcz i czas skały pobudzają wyobraźnie. Wracaliśmy przez <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/N%C3%A1chod" target="_blank">Nachod</a>, gdzie zatrzyamliśmy się na chwilę. Weszliśmy na górę zamkową, i zaskoczyła nas zawartość suchej fosy. Dwa miśki. Chyba jednak wolę mokre fosy&#8230;</p>
<p>Kolejny dzień minął w tematyce wojskowej. Na pierwszy ogień<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Twierdza_K%C5%82odzko" target="_blank"> Twierdza w Kłodzku</a> wraz z jej chodnikami minerskimi (ten 90cm wysokości zaliczony). Potem &#8211; <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Twierdza_Srebrnog%C3%B3rska" target="_blank">Srebrna Góra</a>.</p>
<p>Piąty dzień &#8211; powrót w skały. A konkretnie <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Szczeliniec" target="_blank">Szczeliniec Wielki</a>. Tradycyjnie pobudka rano, więc pomiędzy skałami swobodnie. Potem w schornisku szarlotka w szklance i sernik om nom nom nom. Gdy schodziliśmy w dół, przecierałam oczy ze zdzwienia widząc tę masę ludzi wchodzących pod górę. Szczerze im współczuję, że nie ruszyli się z łóżek wcześniej&#8230; Po &#8222;szczytach&#8221;, zeszliśmy pod ziemię &#8211; zwiedziliśmy<a href="http://www.kopalnia-muzeum.pl/" target="_blank"> kopalnię antracytu w Nowej Rudzie</a>. Atrakcją wyjazd kolejką na powierzchnię. Potem spacer po mieście, a gdy wracaliśmy, rodzice wysadzili nas wcześniej, i poszliśmy na spacer, piwo, kolację i przez pola (czyli an skróty, bo kto będzie szedł znaną trasą, jak można pozwiedzać :P) na kwaterę.</p>
<p>Szósty dzień spędziliśmy w okolicach Wałbrzycha. Najpierw Kompleks <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Riese" target="_blank">&#8222;Riese&#8221;</a>, w części udostępnionej turystycznie, czyli <a href="http://www.wlodarz.pl/index2.php" target="_blank">&#8222;Włodarz&#8221;</a>,<a href="http://www.sztolnie.pl/" target="_blank"> &#8222;Rzeczka&#8221;</a> i <a href="http://www.osowka.pl/" target="_blank">&#8222;Osówka&#8221;</a>. Ogrom pracy, ilość więźniów, które pracowały przy kopaniu tuneli, rozmach inwestycji. A do tego wiele niewyjaśnionych tajemnic. Wiadomo kto, kiedy i jak kopał. Ale nie wiemy po co, i czy wszystko co odkryte, to rzeczywiście jest wszystko?<br />
Na koniec pojechaliśmy do <a href="http://www.ksiaz.walbrzych.pl/" target="_blank">Książa</a>, na zamek. Pszczyna dużo lepiej się prezentuje. Wszystko dlatego, że okoliczności wojenne i powojenne były bardziej sprzyjające w Pszczynie, gdzie zachowało się 70% orginalnego wyposażenia.</p>
<p>Ostatniego dnia wybraliśmy się znowu na Czechy, tym razem do <a href="http://www.hospital-kuks.cz/pl/" target="_blank">Kuksu</a>. Gdzie znajduje się stary klasztor ze szpitalem uzdrowiskowym. A w nim czeskie muzeum farmacji. Obok minimuzeum &#8222;wszystkiego&#8221; z weltą średnioformatową włącznie (*ślini się strasznie*).</p>
<p>W dniu powrotu &#8222;zaliczyliśmy&#8221; jeszcze dwie atrakcje: kopalnię złota i arszeniku w <a href="http://kopalniazlota.pl/index.php/main" target="_blank">Złotym Stoku</a> (z korytarzem śmierci, z którego wychodzi się nogami do przodu) oraz zamek w <a href="http://www.moszna-zamek.pl/zwiedzanie-zamku.html" target="_blank">Mosznej</a>.</p>
<p>Z Kudowy pojechaliśmy do Pszczyny, gdzie w sobotę wieczorem załapaliśmy się na koncert Dżemu. Niedziela pobudka rano, i do <a href="http://www.zamek-pszczyna.pl/" target="_blank">Zamku</a>. A w poniedziałek rano do Oli, a popołudniu na pociąg i 12 godzin w pociągu i o 5 rano w domu. Nie muszę mówić, że dzień był rozbity, i dobrze że dalej urlopowy, bo w pracy to siebie bym nie widziała ;)</p>
<p>Dwa tygodnie od urlopu minęły, a ja bym znowu gdzieś pojechała ;)</p>
<p><a href="https://picasaweb.google.com/rogatek/KotlinaKOdzka2011?authkey=Gv1sRgCLLrnoSIudjbhgE" target="_blank">Focisze</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://myself.rogatek.pl/index.php/2011/823/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>[822]</title>
		<link>http://myself.rogatek.pl/index.php/2011/822/</link>
		<comments>http://myself.rogatek.pl/index.php/2011/822/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 25 Aug 2011 18:06:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rogatek</dc:creator>
				<category><![CDATA[kuchennie]]></category>
		<category><![CDATA[osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[kulinaria]]></category>
		<category><![CDATA[mruczenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://myself.rogatek.pl/?p=4062</guid>
		<description><![CDATA[Zanim dojdę do spraw urlopowych, to napiszę słów kilka o ślubie i weselu, na którym byliśmy na początku sierpnia. Było to wesele kolegi M., z czasów studenckich. Byli i więc Balesiowie (znowu przed imprezą znałam całe dwie osoby), ale i też ich &#8216;paczka&#8217; z tamtego okresu, w sumie 5 par i bawiliśmy się razem. Miło było słuchać ich opowieści z czasów [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zanim dojdę do spraw urlopowych, to napiszę słów kilka o ślubie i weselu, na którym byliśmy na początku sierpnia. Było to wesele kolegi M., z czasów studenckich. Byli i więc Balesiowie (znowu przed imprezą znałam całe dwie osoby), ale i też ich &#8216;paczka&#8217; z tamtego okresu, w sumie 5 par i bawiliśmy się razem. Miło było słuchać ich opowieści z czasów studenckich (i licealnych, bo część już w szkole średniej się znała).</p>
<p>I tu naszła mnie refleksja (ha ha), ja nie mam żadnej takiej grupy znajomych. Zmiany miejsca zamieszkania, szkół i zainteresowań (i związków, i to nie tylko moich) spowodowały, źe wszystkie grupy albo się całkiem rozsypały, albo ja byłam w nich tylko obiektem tymczasowym. W skutek czego mam znajomych pojedynczych, z różnych &#8217;grup&#8217; i nie da się tego sklecić w całość. Może w Gdańsku się udomowię na tyle, że uda mi się w coś tu zagnieździć ;)</p>
<p>Ale wracając do zaślubin. Ślub był w kościele (sanktuarium?) w Matemblewie. Poza samą przysięgą, ceremonię spędziliśmy na słoneczku. Wysłuchiwanie kazań to nie dla mnie ;) Po tym były gołąbki (uwaga! Nalot dywanowy!), papierowe serduszka, płatki róż, miedziaki i ryż. Potem próba wyjechania spod świątyni (jeden ślub się nie pozbierał jeszcze, drugi był już w trakcie, a trzeci już się gromadził pod wejściem. To się nazywa przemiał). Ale udało nam się dojechać na wesele. Chleb z solą dla młodych, szampan dla wszystkich, rosołek, roladki, surówki i inne kluchy. Potem wódka, tańce, pierwsza kolacja, druga, trzecia, czwarta&#8230; Pomiędzy tym czekoladowa fontanna, jeże, tort, czy barszczyk z krokietem.</p>
<p>Co do jeży. Na śląsku na imprezach podaje się kopę. Biszkopt (zwykły, czekoladowy nasączany spirytusem, z dodatkiem bakalii, udekorowany bitą śmietaną i świeżymi (bądź zapuszkowanymi) owocami, uformowane na kształt kopy (w przybliżeniu półkula). Natomiast tutaj są jeże. Jeż składa się z warstw biszkoptu, przełożony kremem (na maśle) i bakaliami (i kandyzowane owoce), uformowane na ksztłt jeża (półkula z pyszczkiem?), w polewie czekoladowej, z kolcami z migdałów, wymalowanym pyszczkiem. Jeże miały wzięcie. Były brane od przodu, od tyłu i z boczku też (zboczeńce jedne).</p>
<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-4063 alignnone" title="napad na je_a" src="http://myself.rogatek.pl/wp-content/uploads/2011/08/napad-na-je_a.jpg" alt="" width="394" height="590" /></p>
<p>W miarę upływu wódki chęci do tańca nie ubywało. Wietrzenie się na dworze też było przyjemną formą spędzania czasu, szczególnie na huśtawce w trakcie oczepin (za żadnym welonem skakać nie będę). Bawiliśmy się przednio (szczególnie budzenie przysypiających za pomocą pistoletu na wodę).</p>
<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-4064 alignnone" title="toast" src="http://myself.rogatek.pl/wp-content/uploads/2011/08/toast.jpg" alt="" width="590" height="394" /></p>
<p>Gołębie i inne balony mnie nie kręcą. Ale Pan Młody przygotował prezentację, przedstawiające za pomocą zdjęć i komentarzy w komediowo-romantyczny sposób ich związek. Zresztą pobrali się dokładnie w 6 lat po ich pierwszym spotkaniu. Rozczulające to było.</p>
<p>W domu byliśmy o brzasku. Trochę spania, ogarnięcie się o powrót na sale. Jak tylko zamknęliśmy za nami drzwii, tak lunęło deszczem, że widoczność była praktycznie zerowa. Każdy kto wszedł do 30min po nas nadawał się na konkurs miss/mistera mokrego podkoszulka ;) Obiadek zjedliśmy, a potem ku uciesze wszystkich spragnionych ukazało się zimne piwo.</p>
<p>W naszym gronie przenieśliśmy się pod zadaszony taras, co jakiś czas ktoś z nas donosił piwo, półmiski z wędlinami, niedobitki jeży i innych ciast. Gdy zaczynało się ściemniać, przyjezdni się zaczęli rozjeżdżać, wróciliśmy na salę (i na parkiet). Koniec końców zostaliśmy do końca (po 22wyszliśmy) pomogliśmy w sprzątaniu, za co mamy w podzięce obdarowały nas sałatkami, ciastami, a Pan Młody wódką.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="alignnone size-full wp-image-4065 aligncenter" title="bujamy si_" src="http://myself.rogatek.pl/wp-content/uploads/2011/08/bujamy-si_.jpg" alt="" width="590" height="394" /></p>
<p>Podsumowując bawiłam się przednie :) nogi tylko trochę bolały. Szkoda, że ubywa znajomych, na których weselach można się bawić ;)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://myself.rogatek.pl/index.php/2011/822/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>[821]</title>
		<link>http://myself.rogatek.pl/index.php/2011/821/</link>
		<comments>http://myself.rogatek.pl/index.php/2011/821/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 05 Aug 2011 17:46:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rogatek</dc:creator>
				<category><![CDATA[osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[turystycznie]]></category>
		<category><![CDATA[żeglarstwo]]></category>
		<category><![CDATA[mruczenie]]></category>
		<category><![CDATA[turystyka]]></category>
		<category><![CDATA[żeglowanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://myself.rogatek.pl/?p=4057</guid>
		<description><![CDATA[Zaległości, zaległości. Tutaj nic nie piszę, na kulinaria mam kilka potraw, a też nie mam czasu siąć i spisać. Mam nadzieję, że w tym tygodniu &#8222;generalne porządki&#8221; się zakończą. Potem będzie kolejny powód na brak czasu na wszystko &#8211; przyjeżdżają moi rodzice na kilka dni, więc tu będzie koncert w Oliwskiej Katedrze, tu bowling, tu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zaległości, zaległości. Tutaj nic nie piszę, na kulinaria mam kilka potraw, a też nie mam czasu siąć i spisać. Mam nadzieję, że w tym tygodniu &#8222;generalne porządki&#8221; się zakończą. Potem będzie kolejny powód na brak czasu na wszystko &#8211; przyjeżdżają moi rodzice na kilka dni, więc tu będzie koncert w Oliwskiej Katedrze, tu bowling, tu kawka zapoznawcza (wiem, że nie mam się czym przejmować, ale jestem tym troszkę przerażona).<br />
A w ciągu ostatnich dwóch tygodni? Od pn do pt czas leci, że nie ogarniam. Co prawda w pracy się częściej dłuży ;) ale wieczory mijają nawet nie wiem kiedy. Mimo, że zazwyczaj po powrocie czeka mnie sprzątanie (pranie, gotowanie), to szalenie miło i z uśmiechem mi się wraca. (tym barzdziej, że mam pomoc przy tym sprzątaniu i praniu i gotowaniu).<br />
23-24 lipca odbyły się regaty klasy 505 (jednocześnie z Starami) w ramach Gdynia Sailing Days. Mieliśmy nie startować, ze względu na skrzywiony bom (i brak u mnie doświadczenia), a stanęło na tym, że tylko ja nie startowałam. Zbyszek, który przyjechał aż z Dolnego Śląska w ostatniej chwili &#8222;stracił&#8221; załoganta. A że M. jakieś doświadczenie ma, i był &#8222;wolny&#8221; to wystartował razem ze Zbyszkiem na jego łódce. Co nie zmieniło faktu, że w sobotę byłam w marinie przed 7 rano. Na szczęście w sobotę dotrzymała mi towarzystwa N. A w niedzielę M. szybko skończył pływanie, o czym za chwilę.<br />
W sobotę było zimno, padało, wiało, padało i wiało. 5-6 w skali beauforta. Pogoda iście żeglarska&#8230; dla doświadczonych. Wszystkie załogi dzielnie walczyły (niektóre krócej, niektóre dłużej, ale z wyrwanym masztem ciężko pływać). Tylko się plątałam na brzegu pomiędzy łódkami, jak coś mogłam pomóc, to bardzo chętnie. Ale zazdrościłam chłopakom pływania (chociaż pewnie przy moich umiejętnościach to przy takiej pogodzie bym szybko wymiękła). A wieczorem po regatach &#8211; impreza w Contraście.<br />
W niedzielę wiatr zmienił kierunek, i przy wyjściu z mariny nawet najlepsi mieli problemy. M. ze Zbyszkiem wyjście z Mariny zakończyli pięknym desantem na plaży. Tak więc gawiedź wypoczywająca w Gdyni miała atrakcję turystyczną. Po jakimś czasie zrobiło nam się niefromalne spotkanie &#8211; dołączyły do nas jeszcze dwie załogi, które wróciły do mariny, ze względu na zbyt intensywne nabieranie wody w komorach wypronościowych.. Ale dzięki temu, chłopaki pomogli kolejnej łódce szukającej schronienia na plaży odnaleźć prawidłowy kurs &#8211; wypchali chłopaków na zatokę. W końcu Igor zamienił się z M., i tak samo chłopaki wypchnęli w końcu łódkę Zbyszka na wodę.<br />
Atmosfera przednia &#8211; zacięta rywalizacja na wodzie, a na lądzie, przyjazna, wręcz rodzinna atmosfera. Każdy chętny innej załodze do pomocy, każdy każdemu zaglądał do kokpitu podpatrując rozwiązania.<br />
Bardzo bym chciała we wrześniu już jako załoga uczestniczyć w regatach, zobaczymy co z tego wyjdzie&#8230;<br />
Miniony weekend minął równie szybko. Tak na prawdę, nie wiem co robiłam przez pół soboty (pewnie sie obijałam :D), natomiast pod wieczór pojechałam do Kartuz, do domu rodziców N. Wieczór uwieczniłyśmy spacerem torami w kierunku Somonina. I pewnie gdyby nie zmasowany atak komarów, do tego Somonina byśmy doszły. W niedzielę rodzinne śniadanie na kanapie :) a jak się już ogarnęłyśmy, to z rodzicami N. pojechaliśmy do Wyczechowa na obiad. Przy karczmie znalazłyśmy małego kotka i huśtawkę. Czyli wszystko co trzeba :D Po posiłku pojechałyśmy na wieżę widokową w Wieżycy (jak sobie pomyślę, jak ta wieża się huśtała&#8230;) a spod wieży miałam śliczne borowiki. Niestety kupione, zbieraczka ze mnie kiepska. Z Wieżycy, przez Złotą Górę, chciałyśmy pojechać do Chmielna na lody. Ale nawet moim cićkiem nie udało się nigdzie zaparkować :| Więc zajęchałyśmy do Kartuz na lody :) Odwiązłam N. do Gdyni, sama udając się w końcu do Gdańska, w towarzystwie skaczącego po samochodzie konika polnego, do domku, do mojego M. którego chwilę przed moim powrotem, przestała boleć głowa (i oczywiście nie miało to związku z faktem, że był w sobotę na kawalerskim, tylko to moja wina, bo łóżko przestawiłam ;)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://myself.rogatek.pl/index.php/2011/821/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>[815]</title>
		<link>http://myself.rogatek.pl/index.php/2011/815/</link>
		<comments>http://myself.rogatek.pl/index.php/2011/815/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 24 Jun 2011 04:32:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rogatek</dc:creator>
				<category><![CDATA[osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[turystycznie]]></category>
		<category><![CDATA[mruczenie]]></category>
		<category><![CDATA[turystyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://myself.rogatek.pl/?p=4023</guid>
		<description><![CDATA[Miniony weekend był jednym wielkim grzechem obżarstwa. Zaczęło się w piątek, zapiekankami w łóżku o 23. Ach te okruszki w łóżku ;) W sobotę zostaliśmy zaproszeni do Balesiów na obiad. Kurczak duszony z ryżem, prażoną cebulą, czosnkiem, świeżą miętą i kolendrą. Do popicia oczywiście jogurt. Jogurt pragnienia nie ugasił, więc udaliśmy się do Starej Brovarni. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Miniony weekend był jednym wielkim grzechem obżarstwa. Zaczęło się w piątek, zapiekankami w łóżku o 23. Ach te okruszki w łóżku ;)</p>
<p>W sobotę zostaliśmy zaproszeni do Balesiów na obiad. Kurczak duszony z ryżem, prażoną cebulą, czosnkiem, świeżą miętą i kolendrą. Do popicia oczywiście jogurt. Jogurt pragnienia nie ugasił, więc udaliśmy się do Starej Brovarni. Trochę czasu od obiadu minęło, więc na kebaba jagnięco-cielęcego. Najedzona byłam po połówce małego, a chłopaki po dużym wciągnęli. I lemoniada. Oczywiście nie mogło zabraknąć deseru. &#8222;Lody przecież się rozpuszczą i znajdą sobie przecież gdzieś miejsce pomiędzy.&#8221; Dobrze, że lokale były w pewnej odległości od siebie, więc jedzenie przeplatane spacerami było.</p>
<p>Pół tygodnia minęło szybko, i znowu wolne. W międzyczasie robot się sam naprawił (szkoda że po 2 miesiącach&#8230;), a wczoraj korzystając z dnia wolnego przespacerowaliśmy się <a href="http://www.mapmywalk.com/routes/fullscreen/38590126/" target="_blank">starym nasypem kolejowym, a jak już dochodził do funkcjonującej infrastruktury PKP &#8211; zeszliśmy z niego i poszliśmy na plażę</a>. Ponad 10km się uzbierało. Pośladki bolą ;) Ale trzeba trenować przed urlopem w sierpniu. O pływaniu nie wspominając, które mam nadzieję nie zacznie się później niż w ciągu 2 tygodni :) A zaraz do pracy. Niektórzy nie mają długiego weekendu ;)</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://myself.rogatek.pl/index.php/2011/815/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

