[833]

Remontujemy sypialnie. I staram się utrzymywać na bieżąco kulinaria. I wróciłam do malowania.

Do posłuchania.

[812]

Z rozpoczęcia treningów na razie nic nie wyszło. M. zerwał sobie dzień przed pierwszym treningiem na 505-tce ścięgno w palcu lewej ręki. Usztywnienie na 6 tygodni. Za jakiś czas może popływam z jego tatą, a M. będzie robił za balast na latającym holendrze (sama z jego ojcem się nie dam na łódkę wsadzić :p).
Więc na razie możemy się szkolić tylko w teorii – jutro wybieramy się do Wdzydz na szkolenie z przepisów regatowych. A że wzięłam sobie wolne, to jedziemy już rano, po drodze zwiedzając Szymbark (znowu dom do góry nogami), Kościerzynę (jeśli jest tam co zwiedzać :p) i skansen we Wdzydzach.
Korzystając z wolnego czasu trochę się ukulturalniliśmy się. W zeszłym tygodniu byliśmy na kabaretonie (Ani mru mru, Kabarety: Młodszych Panów, Smile i Słoiczek po cukrze) oraz byliśmy na koncertach Lao Che, Dżemu, Strachów i T.Love (w ramach Neptunalii 2011).
A zamiast planowanego pierwszego treningu zrebiliśmy sobie wycieczkę tramwajem do Helu, gdzie głównym punktem było Muzeum Obrony Wybrzeża.

 

[808]

;)

 

 

i pomyśleć że sceny przy ORP Błyskawica kręcili przy 16 stopniowym mrozie :)

Next »