[750]
Ja sie nie gubię. Tylko zamiast 50km do Ochab i z powrotem po płaskim terenie, wyszło 70, przez Skoczów i podjazdów nie brakowało. Dlatego dziś na północ, gdzie równiejsze tereny i bliżej, bo tak 25km się uzbiera. Pogoda w końcu ;)
Ja sie nie gubię. Tylko zamiast 50km do Ochab i z powrotem po płaskim terenie, wyszło 70, przez Skoczów i podjazdów nie brakowało. Dlatego dziś na północ, gdzie równiejsze tereny i bliżej, bo tak 25km się uzbiera. Pogoda w końcu ;)
W końcu pojechałam do Cieszyna na rowerku.
W końcu zrobiłam więcej niż 100km w ciągu dnia. A nawet 110 wyszło ;)
W końcu bestia ma za sobą 1000km, a dokładniej równe 1060km :)
Ledwo żyłam po powrocie do domu, ale i dumna z siebie byłam :)
Mapa:

profil (min 251m npm, max 408m npm):

Zdjęcia w porządku prawie że chronologicznym:

Ciacho musi być ;)



postój w Skoczowie










Cieszyńska Wenecja

Rynek w Cieszynie

Park Pokoju

To którędy mieliśmy jechać :P


Było trochu błocka, lubimy błocko :)
Był strumyk i znak, że trza przez niego przejechać, to my od razu za znakiem skręcamy i przez bród, a 10m dalej się okazało, że kładka była :D ale co tam, my wolimy przez wodę.
Zapomniałam, że Cieszyn jest taki górzysty ;)
Ale zjazdy z górki zajefajne :D strome i z wielką ilością zakrętów :P
Marcin: Paweł, powiedz coś teraz, daję głośniej, bo żona chce usłyszeć z kim rozmawiam.
Piotruś i Paweł szeptem: rogaś, mów coś teraz! Mów do Marcina „kochanie”, powiedz, że mu lodzika zrobie.
I jak ich tu nie kochać ;)
Będzie mi ich brakować, jak pojadę do UK. I bestii…
W sobotę pożegnanie bestii z wielką fetą – Cieszyn i Zebrzydowice czekają. Ja umrę, jak już dojadę do domu :)