[807]
Kwiecień się rozpoczął aktywnie. Mam nadzieję, że taki pozostanie :)
W sobotę rozpoczęliśmy sezon rowerowy (tzn.w sumie ja rozpoczęłam, bo M. już do mnie raz na rowerze przyjechał i gdzieś tam jeszcze był, ale w sobotę była „większa” wycieczka). Mimo chłodnej pogody i zachmurzonego nieba jechało się całkiem przyjemnie. Trasa z Moreny przez Suchanino do Brzeźna, powrót przez Zaspę.
W niedziele daliśmy odpocząć pośladkom i jazdę zamieniliśmy na spacer. „Spacer” w naszym wykonaniu to prawie marsz, no ale :P
Pojechaliśmy na Wyspę Sobieszewską, do Górek Wschodnich i obraliśmy trasę przez groblę, potem plażą a powrót lasem. Popłudnie już bardziej statyczne, bo pojechaliśmy do M. na obiad, on zajmował się Kostkiem, a ja trochę porozmawiałam z tatą M., a potem się zajęłam się Gabrysią. Mała już ma ponad 5 miesięcy, ładnie łapie rączkami zabawki, wierzga nóżkami, i jakie wielkie zdziwnie jak miś którego trzymała w rączkach, nie zmieścił jej się w buzi ;)
Wczoraj po pracy natomiast pobiłam swój rekord aktywności na basenie. Do pływania non stop przez 40min mi torchę kondycji jeszcze brakuje, ale są postępy.
Zaraz idziemy znowu na rower :) posprzątam kiedy indziej :P




















