[636]

Byłam wczoraj na uczelni. 180zł zostawiłam w bibliotece. To znaczy w księgarni, a książki w bibliotece. Nigdy więcej nic nie wypożyczam ;) Wszystko na obiegówce mam, za wyjątkiem podpisu promotora. Dzwonie rano – o 13.30 ma być. Od 13 do 14.30 się nie pojawił. Telefon milczy. Wróciłam do domu. W styczniu będzie trzeba wziąć dzień wolnego i znowu pojechać. No trudno.

Zima się zaczęła.  Żeby jechać na basen musiałam zgarniać śnieg z auta. Żeby wrócić – też. Rano dziś – 30min latania z łopatą na około domu. Tak na rozgrzewkę. Szyby wyskrobać. Dachu już olałam, więc jadąc do pracy się ładnie zza mnie sypało. A i rondo się fajnie „bierze ślizgiem”. I przestawiłam się na hamowanie silnikiem, a nie hamulcem. Przynajmniej wtedy coś auto zwalnia, a nie sunie dalej na wprost (mimo że koła skręcone :) )

Dziś szefa nie będzie. Prawdopodobnie co najmniej do 14. Jeszcze jakby go na wsi gdzie przysypało, to w ogóle może się nie zjawić. Roboty ni ma. Zaraz więc chyba książkę wyciągnę i poczytam sobie.

30/82

Niedziela i rogaś na uczelni, w sumie dowiedział się tyle co nic… Ale 110km się przejechało… ehhh… Jutro zatankuję i zobaczymy ile mi pali to maleństwo drogiego paliwa ;] Zanosi się na to że mniej, niż zwykłego :P

Teraz idę spać, żeby potem zarwać nockę albo dwie… Bo roboty jest nawet na 3…

Soł, gudnajt.

64/82

Wycieczka krajoznawcza do Rudy Śląskiej. Pogubiłyśmy się z Wyczesem, ale i tak dojechałyśmy przed czasem. Moja wszechobecna tendencja do gubienia się ;)

Parę widokówek z Rudy:

06.jpg

03.jpg

01.jpg

Wyczes ;)

08.jpg

I Jacek:

10.jpg

Next »