[702]

Dialog wieczoru, via vent.

(…)
Geralt: Więc jeśli nie sprzeda się za 1500g to wystawię najwyżej za tysiąc.
Meggi (niesłysząca wcześniej o czym mowa): A co sprzedajesz?
Geralt: siebie ;)
Meggi: tak tanio?
Rogatek: ja tam myślałam, że bezcenny jesteś.
Geralt: no tak, ale sprzedać trzeba, więc trzeba konkretnie wycenić.
Meggi: jak za tyle, to ja biorę, rogaś pewnie też, to odśnieżania byś się jej przydał.
Geralt: Mogę odśnieżać i kominy czyścić.
[ok 30sek. milczenia]
Agony: kominy czyścić!?!
[kilka minut niepohamowanego śmiechu wszystkich słyszących tę rozmowę]

I jeszcze podobno wymiatam, bo już po Outlandzie hasam ;)

[690]

Kupiłam mojej orczycy białego wilka. Tak więc od dziś, ujeżdżam białego wilka (zamiast biegać na własnych, zielonych nóżkach). „Biały Wilk” w starszej mowie to „Geralt” był to przydomek Geralta. A w guildi mamy palladyna o imieniu „Geralth”.

Więc kontynuując dwuznaczności – ujeżdżam Białego Wilka :)