Filmowo, sportowo, czosnkowo
W niedzielę odbyła się ostatnia kolejka rundy wiosennej, Klasy C, okręg Tyski. Rezerwy LKS Łąka wygrywając Krzyżowicami 4:0 zapewnili sobie awans do Klasy B. Tłumy szaleją ze szczęścia :)
Zauważyłam, że zaczynam „przeżywać” mecze. Jak była ręka, to z całym tłumem krzyczałam „ręka!”. Biłam brawo za udane akcje (nie tylko te z bramkami), i robiłam „buuu” jak komuś przeleciała piłka koło nosa.
Robię porządki z kolczykami. Ale coś mi się blog spsuł. A konkretnie edytor wpisów. Jestem w trakcie robienia backupa i instalowania na nowo.
Wieczory mijają filmowo. W niedzielę znane przeze mnie na pamięć (ale kuzynka nie znała) „Love Actualy” i „Fight Club”. Ten drugi bardzo, bardzo dobry. Trzyma w napięciu i w ogóle.
Wczoraj natomiast „Anioły i Demony”, Seba się ze mnie śmiał, bo myślał, że czytałam książkę, a ja jak zwykle w połowie filmu zgadywałam kto jest ten zły, a kto dobry. Muszę się przejechać do Rzymu i pozwiedzać. Na deser „Suma wszystkich strachów”, na podstawie powieści Toma Clancy’ego z Benem Affleckiem i Morganem Freemanem w rolach głównych. Wciągająca fabuła, dobre gra aktorska, kino akcji jakie rogatek lubi bardzo.
A na zagryzkę czosnkowe bułeczki drożdżowe z pomidorkiem i cebulką. Pycha.

